Wtorek 10 I 2017

Nie chce mi się dziś kombinować ładnych zwrotów po angielsku ani po żadnemu, więc krótko i rzeczowo:
właśnie skończyłam tłumaczyć Mandarynki, jestem kontenta. Zrobię na jutro jeszcze kandzie i chyba tyle z mojej produktywności. Bardzo śpiąco i leniwie mi dzisiaj, ale walczę. Eseju mam już tak 1/3+. Tylko tego pierwszego rozdziału licencjatu nie widzę. 5-10 stron? Będzie ciężko. Do tego porządnie nauczyć się na sesję. Ratunku! Cały semestr coś robiłam, a nic nie zrobiłam. Może oprócz znaków ogarnę dziś trochę gramatyki. Bardzo mam ochotę rzucić wszystko i iść spać. I żeby ktoś mi zrobił herbatkę. I poszedł za mnie do sklepu. Umył za mnie naczynia.

Tragiczna obserwacja: od miesięcy uwijam się codziennie i robię wszystko “jak należy”, nie odkładając na potem, w nadziei, że jak wejdzie mi to w nawyk, przyzwyczaję się i przestanie być to wszystko takie bolesne. Ale jakoś nie wchodzi. Chyba czas pogodzić się z tym, że to jest i pozostanie trudne i męczące. Przynajmniej zostaję z w miarę nienaruszonym sumieniem na wypadek, gdyby kiedyś miało mi się przydać.

Haha, miało być krótko i rzeczowo! Dla mnie chyba nie ma nadziei.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s